Sex przez telefon – rozrywka w domowym zaciszu.

 

Cisza pomieszczenia pozostała nie zakłócona, jedynie momentami zmącona dyskretnym westchnieniem lub szelestem pościeli – odgłosami, które mogli wydawać znużeni ludzie usiłujący zaznać odpoczynku w obcym pokoju i obcym łóżku.
dama dzwoniąca na sex telefon miała wrażenie, jakby coś w jej wnętrzu zerwało się z uwięzi – im silniej poruszało się i miotało, tym większe ogarniało ją napięcie. Jej ciało wydawało się bliskie eksplozji, delikatny deszcz jasnych świateł i barw rozjaśniał mrok wokół niej. I nagle zewsząd otoczyła ją kaskada fajerwerków, wypełniając pokój światłem i radością, nadzieją i miłością.
Ukryła głowę głęboko na jego piersi i tak trwała. Nagle ciałem partner do seksu przez telefon wstrząsnął dreszcz, który zdawał

Rozrywka nie tylko dla samotnych

się biec od głowy po końce palców stóp. Zadygotał cały, a potem, ciężko dysząc, osunął się na pościel obok niej.
Przytulił ją tak mocno, jakby nigdy już nie zamierzał wypuścić jej z ramion, a ona, szczęśliwa i nasycona, zasnęła w tej pozycji.
Gdzieś w środku nocy dama dzwoniąca na sex telefon obudziła się pod wpływem cudownego uczucia. partner do seksu przez telefon wciąż ją obejmował, delikatnie pieszcząc dłońmi i ustami. Jego miłość wydawała się częścią snu i ona  odpowiadała mu bez opamiętania, wiedząc, iż ich wspólne chwile skończą się już za kilka godzin.
Kiedy obudziła się znowu, partner do seksu przez telefon spokojnym głosem powiedział:
– Czas wstawać, kochanie, jeśli chcesz zwiedzić cokolwiek.
dama dzwoniąca na sex telefon otworzyła i natychmiast zmrużyła oczy, poraziło je zbyt jasne światło. Skupiła wzrok na partner do seksu przez telefonie stojącym obok jej łóżka. Widok jego nagości szybko przywrócił jej przytomność. Westchnęła spazmatycznie i podciągnęła kołdrę pod samą brodę.

Jak we dwoje bawić się na gorącej linii?

Namiętne kochanie się z mężczyzną w ciemności było zupełnie czymś innym niż oglądanie tego samego mężczyzny w całej jego naturalnej wspaniałości i w pełnym świetle dnia. Nagłe dotarło do niej, iż on zupełnie nie wstydzi się własnej nagości.
– Zaoszczędziłoby nam trochę czasu, gdybyśmy razem wzięli prysznic – stwierdził chłodnym, niedbałym tonem, ale w oczach miał zdecydowanie figlarne iskierki.
– Ach, tak… ale ja…
Delikatnie, ale stanowczo wyciągnął kołdrę z jej kurczowo zaciśniętych palców.
– No, chodź, kochanie. Musimy ruszać.

Chwycił ją za ręce i postawił na nogi, z uśmiechem obejmując spojrzeniem. Pociągnął ją do łazienki.
– Jak spałaś, skarbie?
– Ja? Dobrze, nawet nie sądziłam…